-

ewaryst-fedorowicz : Reklamiarz sum! Po 20 latach marketingu komercyjnego w marketingu politycznym robię. Bloguję bo lubię.

Szkoła Liderów Cioci Magdalenki

 

Transformacja ma same dobre strony, co przyznają wcale nie tylko profesorowie od tzw. ekonomii, ale każdy, kto nie zawistnik albo inny faszysta.

Bo transformacja oznacza zmianę (a dokładniej przemianę), dzięki czemu życie, które mamy wszak tylko jedno, nie jest nudne.

W trakcie transformacji przemianie ulega wszystko, a jak wszystko, to i wszyscy, dlatego
żeby nie nudzić wymienianiem poszczególnych przedmiotów i podmiotów transformacji, skupię się na bliskim mi szkolnictwie.

Oprócz starych i niedobrych z definicji szkół, powstawały szkoły nowe, z których wyróżniała się poziomem kształtowania (to coś więcej, niż kształcenia) jedna:

Szkoła Liderów Cioci Magdalenki.

***

Położona w miłym miejscu, z dala od rozpraszającego, wielkomiejskiego gwaru (i takiegoż smrodu), coś jak ta szkoła z serii znanych książek (i takichże filmów) o dzieciach wiedzących, widzących i potrafiących więcej, niż Ciemny Lud.

Szkoła była elitarna, co nie dziwota, bo liderzy to przecież elita.
Przyszła, ale zawsze coś.

Nie było żadnych rekrutacyjnych kryteriów geograficznych czy klasowych, że o genderowych nie wspomnę.

Uczyły się w niej i wychowywane na podwórku trójmiejskie żuliki, i wiejskie mądrale, i klasa robotnicza z ganc-nowymi ambicjami, na inteligentach, z eleganckiej, warszawskiej dzielnicy ....a, nie bądźmy zbyt przejrzyści – wszak oko RODO czuwa – skończywszy.

Liczyły się tylko zdolności (do wszystkiego).
I referencje (co normalne, bo przecież nie można było dopuścić, żeby się jakiś przypadkowy=niepewny element do takiej szkoły zaplątał).

Referencje pisane były starannym pismem maszynowym (laptopów jeszcze wtedy nie używano), opatrzone pieczątkami (obowiązkowo w kolorze czerwonym) i podpisane przez Ludzi Honoru.

Program układali najznakomitsi w swych dziedzinach specjaliści, charakteryzujący się do tego tzw. zacięciem pedagogicznym.

Wszyscy uczniowie mieli teczki (jak to w szkole), ale nie musieli ich ze sobą nosić, bo w trosce o ich prawidłową postawę, teczki były przechowywane w bezpiecznym miejscu.

Podobno nawet nie w jednym, bo na wszelki wypadek, kopie ich zawartości znalazły się w zaprzyjaźnionych stolicach.

Nad wszystkim czuwała Ciocia Magdalenka, o której uczniowie

mówili z podziwem niekłamanym, że ona chyba nigdy nie śpi.

Czy to prawda – nie wiem, ale niewykluczone, bo w czasach transformacji wszystko było możliwe

***

Przedmiotów wykładanych w szkole nie było wiele, za to same przydatne:

przemawianie, obiecywanie, liczenie na stole i pod stołem, a nawet prawienie kazań.

Bo w szkole byli też kandydaci i na Krajowych Duszpasterzy Establishmentu, i tych od Ciemnego Ludu, co zrozumiałe, bo liderzy musieli opanować wszelkie dziedziny życia, z tą duchową włącznie.

Gry umysłowe były nie tylko przedmiotem, ale i wzbudzającą prawdziwe namiętności rozrywką:

najbardziej ekscytowała uczniów odmiana Monopoly, w której fabryki, floty tirów, wydawnictwa (wraz leżącymi pod nimi działkami), pegeery i czego tylko dusza i ciało zapragną, przechodziły z rąk do rąk i to nie za gotówkę, a za kredyt, którego wcale nie trzeba było spłacać.

Tworzono spółki, fundacje i stowarzyszenia, pozyskiwano za bezdurno wielomilionowe granty, handlowano emisjami gazów oborowych i suwerennością, a kursy walut były ustalane w gronie uczestników gry.

Ciocia Magdalenka dbała o wszechstronny rozwój swoich podopiecznych, czemu służyły tzw. kółka zainteresowań.

Na przykład ogromnie się uczniom podobały zajęcia teatralne.

Jak oni kochali się kochać, obrażać, godzić, a szczególnie kłócić! Aż im piana z ust czasem ciekła, a twarze czerwieniały i bladły na przemian.

Kiedy Ciocia Magdalenka, patrząca na perfekcję swoich podopiecznych klaskała w dłonie wołając:

na dziś wystarczy!, stawali się znów zaprzyjaźnionymi ze sobą uczniakami, którzy idąc do kantyny (bo tam była kantyna, nie stołówka) opowiadali sobie z jeszcze niedawnymi scenicznymi przeciwnikami najnowsze dowcipy.

Albo zajęcia z materiałoznawstwa:

sprawdzanie wytrzymałości czerwonego sukna wyzwalało w uczniach wolę walki – wyrywali sobie to sukno, aż do jego podarcia i potem porównywali, któremu większy kawałek w ręku został.

Gdy któryś zostawał z niczym, Ciocia Magdalenka podchodziła i skonfundowanemu dawała drugą szansę mówiąc – rwij! Rwij, jakby od tego koniec świata miał zależeć!

I taki, zmotywowany outsider rwał jak w transie.

Ale Ciocia Magdalenka była kochana i po zajęciach szczególnie wyczerpujących, zapraszała na tort, który był oooogromny i zawsze wystarczało dla wszystkich, bez względu, na kolejność dziobania.

Ba! Nawet spory kawał Ciocia odkładała na potem – bo przecież zawsze mogli wpaść z wizytą goście ze wschodu lub z zachodu, a nawet i z południa, których wypadało podjąć czym chata bogata.

***

Raz tylko Ciocia Magdalenka się naprawdę wkurzyła:

na meczu piłki nożnej.

Bo mecze piłki nożnej należały do zajęć obowiązkowych, i co ciekawe - przez uczniów traktowanych z wyjątkowym respektem.

Troszkę te mecze były dziwne, bo nieważne w nich było, kto wygra (tym bardziej, że zwycięstwa trafiały się wszystkim drużynom, w których dochodziło do częstego rotowania składem i w tzw. dłuższej perspektywie nie było przegranych).

A najważniejszy w tej grze był styl – no tak było.

I ten jeden, jedyny raz, kiedy Ciocia Magdalenka się wkurzyła, wszystkim uczniom wbił się w pamięć, bo Ciocia takiego jednego przywołała do siebie i ...nie! - nawet za ucho go nie wzięła!

Ona tylko popatrzyła na niego jak zwykle łagodnie i tym swoim ciepłym głosem, troszkę głośniej i dobitniej niż zwykle, powiedziała kilka słów:

na pierwszych zajęciach z piłki nożnej powiedziałam wam, że jest jedna rzecz, której nigdy wam, pod żadnym pozorem zrobić nie wolno .

Ty teraz to zrobiłeś.

Jak rozumiem, nie chcesz już się dalej tutaj uczyć?


Delikwent zbladł i najpierw przed uczniami, a potem jeszcze raz przed Ciocią Magdalenką złożył samokrytykę – spontaniczną i szczerą.
Ta złożona przed Ciocią była chyba nawet bardziej spontaniczna i bardziej szczera, bo coś tam jeszcze na koniec podpisał.

Ciocia spojrzała na niego jeszcze raz i wszyscy poczuli, jakby spojrzał na nich sam... a, lepiej jego imienia nie wymawiać nadaremno, ale już nikt nigdy potem tego występku nie popełnił.

No, to koniec opowieści o tej szkole liderów.

Słucham? Ciekawi jesteście, co ten delikwent podczas meczu zrobił?
A kopnął rywala.

Że co, że to w piłce nomen omen kopanej normalne?

Ale on go kopnął powyżej kostki!



tagi: transformacja ustrojowa  magdalenka  partie polityczne  krajowi duszpasterze establishmentu  szkoła liderów 

ewaryst-fedorowicz
30 stycznia 2019 14:01
18     1982    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Morsik @ewaryst-fedorowicz
30 stycznia 2019 15:16

Panie Ewaryście, proszę o kontakt na adres michal.orlicz@gmail.com. "Morsik".

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @Morsik 30 stycznia 2019 15:16
30 stycznia 2019 15:36

@Morsik

Jak miło tu Pana spotkać! :-)

zaloguj się by móc komentować

Art @ewaryst-fedorowicz
30 stycznia 2019 16:16

Ja np. byłem bardzo zaskoczony,gdy na liście absolwentów tej szkoły zobaczyłem p. Beatę.

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @Art 30 stycznia 2019 16:16
30 stycznia 2019 17:04

@Art

Reguły są nieubłagane: na czele (nawet czele formalnym) dużego, strategicznie położonego, na nieszczęście bogatego i przeznaczonego do wydojenia europejskiego kraju, nie może stać ktoś przypadkowy. Takich Beat to „oni” mają jeszcze pełną szufladę.

Ale ja nie o tej akurat szkole pisałem.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewaryst-fedorowicz 30 stycznia 2019 17:04
30 stycznia 2019 20:57

Swietne opowiadanie, Panie Ewaryscie...

... naprawde super  !!!  W tej szkole liderow to rzeczywiscie najlepiej im wyszla ta rozrywka "monopoly"... przez 30-pare lat zdazyli  przej***c caly majatek narodu polskiego...

... o poziomie intelektualnym czy swiadomosci co robili i nadal robia te zlodziejskie grajcary to nawet nie bede sie wypisywac  !!! 

 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewaryst-fedorowicz
30 stycznia 2019 22:36

rozumiem, że kapiszon zamiast bomby pana zainspirował... no cóż, takie jest życie... ;-)

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @gorylisko 30 stycznia 2019 22:36
31 stycznia 2019 09:34

@gorylisko

Jednak pan nie rozumie.
Ale dziękuję za podpowiedź. Historia uwłaszczenia się nomenklatury (i tej ubeckiej - i tej styropianowej) na ukradzionych przez komunistów właścicielom warszawskich gruntach jest pasjonująca.

zaloguj się by móc komentować

POLFIC @ewaryst-fedorowicz
31 stycznia 2019 09:46

Ja trochę inaczej o tym samym.

Kiedyś napisałem coś takiego o PO. W sumie o PiS mógłbym powtórzyć:

"Obserwuję sobie ostatnie wydarzenia, w ciągu ostatnich miesięcy; i nie mogę wyjść ze zdumienia. Niby my tutaj wiedzieliśmy, że PO to banda nieudaczników, oszustów i złodziei, ale nie oszukujmy się, nie była to wiedza powszechna. Teraz zobaczyli wszyscy w pełnej krasie ich ignorancję, brak kultury, ocierające się o formy debilizmu. I pojawia się pytanie, jak to się stało, że ci ignoranci rządzili i udawało im się wygrywać wybory, przejąć wszystkie instytucje w państwie? Nie można wszystkiego tłumaczyć oszołomieniem tych co ich wybierali. Odpowiedź jest jedna: postępowali według jakiegoś know-how, dostarczonego i kontrolowanego przez kogoś tam. Niby to też nie jest nic odkrywczego dla nas. Przecież wiemy generalnie, że ktoś za nimi stoi.
Ale pojawia się pytanie. Co się stało z tym know-how? Dlaczego im to zabrano? Widzimy teraz, że ich bezgraniczna ignorancja nie pozwala im na samodzielne działanie. Dlaczego nagle wszystko się skończyło. Oto jest pytanie. "

https://www.salon24.pl/u/polfic/653612,know-how

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @POLFIC 31 stycznia 2019 09:46
31 stycznia 2019 11:20

@POLFIC

Wg mnie istotą tego K-H jest "mechanizm wahadłowy", dzięki któremu Polacy, zamiast skupić się na sprawach najważniejszych z ważnych (sytetycznie  - INTERESIE NARODOWYM) są szarpani emocjonalnie przez tę samą ferajnę, która odgrywa przed nimi przedstawienie teatralne, zamieniajac się jedynie co 4-8 lat miejscami.
Ciocia Magdalenka musi być ze swych prymusow dumna...

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewaryst-fedorowicz 31 stycznia 2019 11:20
31 stycznia 2019 14:31

moim zdaniem upraszcza pan... czy może pan tak łopatologicznie powiedzieć czego nie rozumiem ? wracjac do uproszczania...  sugeruje pan, że to teatrzyk zielona kaczka, gdzie scenarzysta, aktorzy wciąż są ci sami tylko zmieniają kostiumy... moim zdaniem to walka na śmierć i życie gdzie nie bierze się jeńców bo gra idzie o wysoka stawkę...np nowy porządek światowy bo jałtański już się kończy i to definitywnie... to nie jest szkoła gdzie niema promocji do następnej klasy, na nowy rok, gdzie przedmioty są coraz trudniejsze bo pojawiają się nowe zagadnienia nieznane wcześniej...nie da rady pakować ludzi to powtarzania bez końca roku w tej samej klasie na tym samym poziomie zmieniając tylko charakteryzację belfrów... era telewizji się kończy...jest era internetu, informacji weryfikowanej w każdej sekundzie... przykładem jest, wpływ gospodarza portalu na którym w tym momencie piszemy... Coryllus wystąpił w sprawie pitolenia o zamachu na Narutowicza i Adamowicza... sprawy ucichły niemal natychmiast...odnoszę wrażenie, że odwołuje się pan do telewidzów a nie do internautów... tak samo zresztą pełooo, nowoczesna etc.

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewaryst-fedorowicz 31 stycznia 2019 11:20
31 stycznia 2019 17:19

Dokladnie tak...

...  CYRK, a my szarpani emocjonalnie przez te sama ferajne  !!!

Sztuczny podzial  i gra znaczonymi kartami... to jest to co Gospodarz juz wielokrotnie opisywal... i co wlasnie teraz obserwujemy jak na dloni w Ojczyznie... ale takze we Francji i w brukselce... bo i samemu degeneratowi juncker'owi  tez "dobieraja sie"  do  d**y  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @Paris 31 stycznia 2019 17:19
31 stycznia 2019 18:30

@Paris

Nie, nie cyrk, a teatr. 
Zresztą napisałem ponad 4 lata temu tekst pt "Uwięzili nas w wiekim teatrze"

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @gorylisko 31 stycznia 2019 14:31
31 stycznia 2019 18:31

@gorylisko
Nie wiem co pan czytał, ale najwyraźniej nie mój tekst.
Natomiast swoje niewątpliwie światłe uwagi „era telewizji się kończy...jest era internetu, informacji weryfikowanej w każdej sekundzie...” oraz „odwołuje się pan do telewidzów a nie do internautów... tak samo zresztą pełooo, nowoczesna etc.” proponowałbym skierować do Prezesa Kaczyńskiego, który ledwie wczoraj kazał swoim posłom głosować za wpakowaniem prawie 1,3 miliarda zł w telewizję Kurskiego :-D :-D :-D

zaloguj się by móc komentować

atelin @ewaryst-fedorowicz 30 stycznia 2019 17:04
1 lutego 2019 09:50

Niech zgadnę: Stare Kiejkuty?

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @ewaryst-fedorowicz 31 stycznia 2019 18:31
1 lutego 2019 22:28

no taaaak... jako człekokształtny wg pana nadal nic nie rozumiem... to, że w budżecie przeznaczono środki na tvp to jedno...a na co ta kasa pójdzie to już zupełnie inna inszość... może postarałby się pan nie traktować takich zjadaczy bananów jak ja, jak idiotów... to obraża pana a nie moją skromną małpią osobę

ponawiam prośbę...czego nie rozumiem...tak łopatologicznie... prosto, jak człowiek małpie która gada...

zaloguj się by móc komentować

Morsik @gorylisko 31 stycznia 2019 14:31
8 lutego 2019 19:55

A tak, kol. Ewaryst odwołuje się - wedle mnie - głównie do telewidzów. Sądzę dlatego, że grono świadomych "internautów" jest tak wąskie, że nie przekracza kilku procent użytkowników. Kol. Ewaryst wie, jak się rozkłada reguła "10-3-1". Jeśli na wystawę sklepu popatrzy 10 przechodniów, jeśli troje z nich wejdzie do sklepu a niech jeden coś kupi, to jest to sukces sklepikarza. Kilka lat temu współpracowałem przy badaniach skuteczności informacji internetowej. Wyszło jak wyżej: 2,7 proc. z 75 tys. respondentów (różne przedziały wiekowe, zawodowe, społeczne) potrafiło cokolwiek z przekazu zrozumieć.

Kol. Ewaryst zna moją opinie w tej materii: zbyt wielki nawał informacji bezwartościowych, celowych zakłóceń, idiotyzmów i "komętarzy" zagłusza to, co jest wartościowe.

Przeważająca ilość komputerów podłączonych do sieci używana jest w celach rozrywkowych i zakupowych, a szybkość zmian informacji nie pozwala śledzić ich w logicznym ciągu – jedynie wyrywkowo i wielkim bezładzie.

PS. Wedle mnie ten załapie się do "palamętów" (dla chleba, Panie, dla chleba!), kto odwoła się głównie do telewidzów i w telewizorni. Internet, to jedynie klawiaturowa opozycja pisząca dla siebie i miedzy sobą.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Morsik 8 lutego 2019 19:55
8 lutego 2019 20:19

Przykry ten Pana komentarz,  ale prawdziwy...

... no i trzeba nam orac na ugorze, az ziarno trafi na podatny grunt -  nie ma innego wyjscia  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować