-

ewaryst-fedorowicz : Reklamiarz sum! Po 20 latach marketingu komercyjnego w marketingu politycznym robię. Bloguję bo lubię.

Moi ojciec i wujek byli żołnierzami wyklętymi

 

Antek był synem kolejarza.
Kiedy zaczęła się niemiecka okupacja Tomaszowa Mazowieckiego, Niemcami zostały obsadzone kluczowe funkcje na tej węzłowej wówczas stacji, ale polscy kolejarze pozostali na niższych stanowiskach.

Pensje kolejarskie (bardzo przyzwoite przed wojną) nagle stały się niewiele warte i Antek pomagał utrzymywać rodzinę sprzedając (nielegalnie, rzecz jasna) papierosy na stacji.

Bystry był i szybko biegał (po wojnie został dobrym lekkoatletą), a biegać trzeba było, bo jak bahnschutze takiego nielegalnego handlarza papierosów złapali, to lali na posterunku solidnie.

Chłopak zwrócił uwagę żołnierza wywiadu AK, Jerzego Buchalskiego, ps. „Korbacz”, który zaproponował mu dostarczanie informacji o transportach przejeżdżających przez stację, a dla sprzedającego papierosy chłopaka ustalenie nieraz bezcennych detali dotyczących danego transportu było łatwiejsze, bo nie wzbudzające podejrzeń, niż dla osoby dorosłej.

Antek został zaprzysiężony i przyjął pseudonim „Łepek”.

——————–

Kiedy okupację niemiecką zastąpiła sowiecka, AK została rozwiązana, a za „Korbaczem”, który współtworzył w Tomaszowie oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) zaczęło chodzić UB.

Zasadzki i wreszcie permanentny kocioł w znanym mi domu przy Wojska Polskiego (dziś znów Piłsudskiego) 16 nie przyniosły rezultatu, ale „Korbacz” zniknął.

Po latach okazało się, że zdecydował się na przerzut na Zachód i wpadł w kocioł we Wrocławiu.

W tym czasie „Łepek” wstąpił do Konspiracyjnego Wojska Polskiego „Warszyca”-Sojczyńskiego, którego organizacja w Tomaszowie i w całym województwie łódzkim początkowo była silna.

„Warszyc” w wyniku zdrady został aresztowany w 1946, organizacja, choć rozproszona i na mniejszą skalę - działała.

UB wąchało wokół Antka, ale się nie dowąchało – był niepełnoletni, poszedł do szkoły, ślady się zatarły.

——————

Szczytowy stalinizm, dziekanat wydz. Dziennikarstwa UW.
Antek (dwa lata wcześniej uwalony wraz z 2 kolegami – Babickim i Czarneckim) na maturze, dowiaduje się, że nie został przyjęty na studia.

Pani w dziekanacie, oddając mu dokumenty, szeptem:

- z taką opinią nigdzie się Pan nie dostanie – proszę próbować na KULu…
- serdecznie Pani dziękuję!

I Antek został w ten sposób studentem znakomitego, kulowskiego wydziału Historii Sztuki.

Jakie było jego zdziwienie, gdy na uczelnianym korytarzu spotkał brodatego, podłysiałego, wynędzniałego mężczyznę. To był…”Korbacz”, który po kilkuletniej odsiadce wyszedł na wolność i rozpoczął studia na polonistyce.

Z początku udawali, że się nie znają, w końcu od słowa do słowa odnowili znajomość.

Rok później na studia przyszła (na historię) siostra stryjeczna „Korbacza” Basia.
Córka wroga klasowego, przedwojennego kupca, też nie miała wstępu na państwową uczelnię.

„Korbacz” przedstawił jej swoich kilku kolegów, w tym i Antka.

I w ten sposób po kilku latach Basia została Antka żoną, a ja ich synem.

„Korbacz” przez całe moje dzieciństwo i młodość by podziwianym wujkiem Jurkiem, regularnie goszczącym w domu moich Dziadków i pozostającym w serdecznej zażyłości z Ojcem.

———————-

Ojciec organizował w latach 70 najpierw legalnie – pod przykrywką PTTK, potem półlegalnie, a wreszcie nielegalnie, bo wbrew zakazowi władz, rajd „Burza Nad Czarną”, integrujący partyzantów 25 i 72pp AK.
Donosy z tego rajdu na Ojca zachowały się w dokumentach IPNu.

W  stanie wojennym, w kościele św. Aleksandra w Warszawie, w ramach Sekcji Pomocy Represjonowanym Nauczycielom Prymasowskiego Komitetu Pomocy Bliźniemu, Ojciec był obrońcą stawianych przed komisjami dyscyplinarnymi nauczycieli.

Po 1989 został pierwszym prezydentem podwarszawskiego Otwocka.
Tak jak zaczął swoją prezydenturę w dwóch garniturach i w dwupokojowym mieszkanku, tak i ją skończył. Pewnie i dlatego w niespełna 50 tysięcznym Otwocku miał na pogrzebie kilka tysięcy ludzi.

„Korbacz”, kawaler Virtuti Militari i „Łepek” (kawaler Krzyża Walecznych) zmarli nagle w tym samym, 1998 roku.

Cześć ich Pamięci!

 



tagi: ak  antoni fedorowicz  jerzy buchalski  konspiracyjne wojsko polskie  kul  narodowe zjednoczenie wojskowe  ub  żołnierze wyklęci  warszyc stanisław sojczyński  podziemie antykomunistyczne 

ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 08:39
26     1189    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:

JK @ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 14:03

Mam takie nieodpart wrażenie, że dzisiaj tzw. "Dzień Żołnierzy Wyklętych" tylko taki ersatz.

Już teraz można...

Ci z żołnierzy formacji wojska podziemnego, co mogli jeszcze coś zdziałać albo wymarli albo już są bardzo starzy. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych niektórzy z nich byli w stanie się zerwać, może nie do walki, ale by jakoś przekazać to co w nich było najwartościowszego, coś co by dla współczesnych było przydatne.

Dzisiaj korzyści ze wspominania Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego czerpią "sępy na ich losie". I nie ważne, że część z nich ma być może szlchetne intencje. Te szlachetne intencje też ich ustawiają w stadzie sępów, bo nic z tego co działo się w podziemu nie rozumieją i już nie zrozumieją bo nie chcą zrozumieć.

Syn żołnierza AK i ROAK

P.s. Do sępów nie zaliczam pana Leszka Żebrowskiego

zaloguj się by móc komentować

JK @ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 14:17

A chihotem historii jest to, że do wspomnień o żołnierzach podziemia używa się dziś moczarowskiego przeboju "w szczerym polu biały krzyż"

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 18:00

Przejechał po polskim Narodzie taki diabelski walec historii, że to cud, że jeszcze żyjemy. A największą ofiarę ponieśli ci, co pozostali WIERNI jeszcze po 1944 r. I niewiele się zmieniło w Ojczyźnie naszej, skoro Schnepfy dalej pełnią funkcje publiczne.  O tym stale trzeba pamiętać.

zaloguj się by móc komentować

Danae @ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 18:53

Piękne życiorysy. Niestety, przychylam się do opinii o sępieniu na ich życiorysach. 

Córka chrzestna harcerza, powstańca warszawskiego, żołnierza Niezłomnego, żołnierza-górnika, ś.p. "Krzemienia", mjra Edmunda Muszyńskiego.

Córka nastoletniego więżnia niemieckiego obozu karnego w Białymstoku. 

Na ich cierpieniu wyrośli Schnepfy. 

 

 

zaloguj się by móc komentować


ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 14:03
1 marca 2018 19:46

@JK
tak, dzisiejsi politycy traktuja ich jak "cepelię" (a i jako okazję do zrobienia sobie klaki wyborczej). Tropiciel polskiego antysemityzmu Duda najlepszym przykładem.
Ojca szlag trafiał, kiedy widział jak ta poststalinowska swołocz z UD robi wszystko, by najgorszych stalinowskich zbrodniarzy uchronic przed karą.

A Leszek Żebrowski - wielki szacunek.


 

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 14:17
1 marca 2018 19:48

@JK

To nie jest moczarowski przebój: ojciec Klenczona był żołnierzem wyklętym, Klenczon zobaczył go po raz pierwszy gdy miał już kilka lat

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @pink-panther 1 marca 2018 18:00
1 marca 2018 19:52

@pink-panther
Walc przejechał - ale od 1989 Polską rządzą rozmazane na tym walcu g...
A propos Schnepfa: Gliński rżnie głupa twierdząc, że "nie on mianował a HGW"

Etap 1: HGW  wskazała, ale Etap2: Gliński POWOŁAŁ. A zgodnie ze statutem nie musiał, bo: "Członków Rady Muzeum powołuje i odwołuje Organizator prowadzący rejestr, do którego jest wpisane Muzeum w porozumieniu z drugim Organizatorem".
 

Mali ludzie

 

zaloguj się by móc komentować


JK @ewaryst-fedorowicz 1 marca 2018 19:48
1 marca 2018 20:14

Przepraszam Szanownego Pana. Jeśli Pan uważa, że nawet najzdolniejszy muzyk i może jakiś tekściarz mogliby sami z siebie, że się tak wyrażę, napisać i wylansować przebój w temacie patriotycznym w latach 60-tych, to stawia to pod dużym znakiem zapytania pańską przenikliwość w felietonach.

Klenczon może i miał na myśli swojego ojca, ale jakby Moczar nie roztoczył parasola nad "wychowaniem młodzieży" poprzez polski rock to Klenczon mógłby śpiewać tylko o zachodzącym słońcu a i to tylko gdyby śpiewał, że ono nad ZSRR nie zachodzi nigdy. Ta piosenka była potrzebna do budowania nacjonal komunizmu, co było potrzebne jakiejś tam frakcji w PZPR do umocnienia się kosztem naiwnych - m.in. takich co uwierzyli, że artysta śpiewa w radio sam ze siebie.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @ewaryst-fedorowicz
1 marca 2018 20:16

"Góra z górą się nie zejdzie, człowiek z człowiekiem tak".

I to w Lublinie.

Piękne wspomnienia.

zaloguj się by móc komentować

Paris @pink-panther 1 marca 2018 18:00
1 marca 2018 21:13

Tak...

... a dzisiejsze wystapienie PAD'a podczas wreczania medali  az  mnie  mglilo... trudno mi bylo go sluchac w spokoju...

... pompatycznosc i  hipokryzja  przemowienia naciagnieta  do granic  NIESTRAWNOSCI... kiedy przylozy sie to do  dzisiejszego  "dialogu liderow" w Izraelu...  kiedy  Gronkowiec  na wolnosci... kiedy  skandalicznie klamie  KURWIZOR  !!! 

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 20:14
1 marca 2018 21:16

@JK
"Gdy w sierpniu 1968 na festiwalu w Sopocie zespół wykonał Biały Krzyż, a Krzysztof Klenczon po piosence złożył na scenie wiązankę kwiatów, środowisko "moczarowców" uznało to za poparcie dla ich linii politycznej, a grupa "komandosów" równie mylnie sądziła , że zespół dał wyraz propagandzie ówczesnych władz"
(to info o "komandosach" - pyszne)
Piotr Łopuszański, PRL w stylu POP, Bellona 2016, str 583

W tej książce (prawie 700 stron, wspaniałe archiwalia), jest wiele smaczków o decyzjach cenzury, która wbrew jakiejkolwiek logice czasem wycinała kwestie, na których autorom nie zależało bardzo, a  puszczała te ostrzejsze, o decyzjach zmienianych "na cito", o tym, że przypadek (tak - zły lub dobry humor jakiegoś kacyka)  bywał sprzymierzeńcem lub wrogiem artystów.

A dziś - na YT ta piosenka jest ilustrowana zdjęciami m. in. Inki i innych Żołnierzy Wyklętych

PS> dziś w dyskusji na Twitterze o moim dzisiejszym tekscie napisałem o Ojcu tak:

"założył na Ochocie koło PTTK... "Parasole", z TYM parasolem na odznace i cenzura się nie pokapowała, ale stary grawer, który im okolicznościowe znaczki robił natychmiast zrozumiał o co chodzi. A nazwa rajdu - rzecz jasna od "akcji Burza" i też dopiero po czasie się bezpieka kapnęła"

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @Tytus 1 marca 2018 20:16
1 marca 2018 21:20

@Tytus

w sumie to nie bardzo mieli się gdzie idziej spotkać - w tamtym czasie KUL to był azyl.
A na marginesie: mój tekst sprzed ponad 7 lat o DAWNYM KULu:

https://www.salon24.pl/u/ewarystfedorowicz/148281,dawny-kul-i-eliciarze

zaloguj się by móc komentować

JK @ewaryst-fedorowicz 1 marca 2018 19:48
1 marca 2018 21:33

Proszę sobie przeczytać krytycznie co o piosence pisze ciocia wiki. Tam się nic kupy nie trzma.

  1. Ojciec został w 1945 zatrzymany przez UB i przez 11 lat ukrywał się na Pomorzu. To co? Zwiał z UB, czy go wypuścili? Gdzie indziej piszą, że zwiał w oczekiwaniu na wyrok, bo odpowiadał z wolnej stopy.
  2. Ciekawe za co miał być ten wyrok skoro odpwiadał z wolnej stopy, bo przecież nie za działalność w podziemu niepodległościowym. Ci z podziemia nigdy nie odpowiadali z wolnej stopy.
  3. Nikt nigdzie nie pisze w jakim oddziale w jakiej formacji służył ojciec Klenczona - cisza. Czy to był WiN,NSZ, Brygada Wileńska, ROAK, NOW, AK - nic, tylko oficer podziemia niepodległościowego.
  4. Jeśli oficer to w jakim stopniu.
  5. Po drodze były dwie amnestie '45 i '47 a on się jedenaście lat ukrywał.
  6. Jedenascie lat "ukrywania" się na Pomorzu. Toż to prawie rekord świata w ukrywaniu się. Ja rozumiem że Lalek ukrywał się do '63, ale na swoim terenie, wspomagany przez rodzinę i bliskich. Początkowo jako zorganizowany oddział. Ale jedenaście lat ukrywania się w warunkach nasycenia terenu odziałami NKWD, UB, Milicji i Informacji Wojskowej, będąc jednocześnie pod wyrokiem? Litosci. Nie uwierzę.
  7. Na koniec ten nieszczęsny festiwal w Opolu w 1969 roku. Piosenka "Biały Krzyż" zdobywa nagrodę główną. Krzysztof Klenczon manifestycyjnie kładzie na scenie biało czerwone róże. Czy ktoś uwierzy, że to nie było wyreżyserowane. Jeśli nawet nie było to po takim numerze jego piosenki zniknęły by ze wszystkich odbiorników radiowych jak Polska długa i szeroka. Zresztą sam nasz bohater na takiego głupka nie wyglada, żeby bez zgody czynników robić taka manifestację.
  8. Oczywiście wierzymy, że piosenki nagradzane na festiwalu w Opolu (Kołobrzegu, Sopocie) były z powodu ich walorów artystycznych a ktobędzie nagrodzonym nie wiadomo było do czasu, kiedy Jury złożone z samych autorytetów muzycznych nie ogłosi werdyktu.
  9. Gdyby ojciec Klenczona rzeczywiście działał jako oficer w podziemiu niepodległościowym to Klenczon co najwyżej mógłby grać na weselach albo w podrzędnej knajpie do kotleta (Nie mam nic przeciwko tej formie uprawiania sztuki). Do przemysłu rozrywkowego, czyli propagandy nie zbliżyłby sie nawet na odległość serii z kałasza.

No to tyle na razie w temacie. Cały ten mit zaś podtrzymują patrioci z bożej łaski skupieni wokół Sakiewicza, tego łysego redaktora co prowadzi program "Warto rozmawiać" (on zdaje się jest z któregoś tego różnokolorowego zespołu rockowego z lat 60 - tych) a także jacyś idący na łatwiznę redaktorzy z Gościa Niedzielnego.

zaloguj się by móc komentować

JK @ewaryst-fedorowicz 1 marca 2018 21:16
1 marca 2018 21:45

Ja tam nie chcę nic mówić, ale wydawnictwo Bellona to najgorsza hała a Pan Łopuszański to taki gość co rozmydla PRL poprzez opowiadanie, że wtedy też było fajnie... Pisenki były, komedie w kinach grali a Wajda to nawet przemycał w swoich filmach .... diabli tam wiedzą co tam przemycał, a cenzura to nie wiedziała co wykreślała. Pan Janek Pietrzak to nawet z wojska uciekła na znak protestu przed sowietyzacją armii by wkrótce swój protest kontynuować jako kabareciarz.

Pan wybaczy ale po ostatnim pana wpisie to ja już nie mam wątpliwości co do pańskiej przenikliwości.

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 21:33
1 marca 2018 22:07

@ JK
Na temat życiorysu ojca Klenczona z ciocią Wiki dyskutował nie będę, bo jest tak sobie wiarygodna, ale co do ukrywania się na Pomorzu: o ile pamiętam, ojciec Klenczona miał zmienioną tożsamość = żył normalnie "na legalu".
Lalek nie - on się ukrywał w sensie dosłownym.
Natomiast nie zgadzam się z etykietką, ze to "moczarowski przebój", bo o ile jest jasnym że KTOŚ z władzy "puscił" ten przebój - to jasne, ale stemplowanie Moczarem zostawiłbym Wyborczej.

Żeby było śmieszniej, zaryzykuję tezę, że równie dobrze mogła to być np żona/kochanka/córka jakiegoś notabla mająca fioła na punkcie "Czerwonych Gitar", Krajewskiego czy Klenczona i udowodnię ją faktem z mojego zawodowego doświadczenia:
***
Początek 21 wieku, jestem z-cą dyrektora generalnego w polskim oddziale międzynarodowego giganta reklamowego.
Naszym klientem, jest polski Gigant, dziś akurat bardzo na tapecie.

Praca z nim była specyficzna - bo o wszystkim,  najmniejszym bzdecie , decydował osobiście Prezes Giganta (nie żartuję). Dział marketingu był atrapą.
Było fajnie, kasa się sypała, klient ekscentryczny, ale "ludzkie panisko".

Jestem na urlopie i dostaję telefon od mojego dyrektora generalnego: "słuchaj, afera z Gigantem, przyjeżdzaj natychmiast"
Wracam,  i słyszę od mojego generalnego:
"zadzwonił do mnie Prezes (nasz), bo do niego zadzwonił wicePrezes ds marketingu Giganta, który dostał zjebkę od Prezesa Giganta"
Na to ja - "no to co, nasz Prezes z ich Prezesem to przecież w jednym klubie whisky piją"

A generalny na to "tym razem tak nie da rady - bo Prezes Giganta dostał zjebkę od żony"

O co konkretnie poszło nie napiszę, bo to by identyfikowało i Giganta i osoby, ale ta anegdota jest przypominana czasem przy okazji koleżeńskich spotkań

 

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 21:45
1 marca 2018 22:14

@JK
Na przenikliwość to się pościgamy przy okazji wyborów.
Natomiast ja doskonale pamiętam PRL,  (jak mniemam w przeciwieństwie do Pana) tę książką przeczytałem i  uważam, że ten wycinek życia jakim byla popkultura za Gomułki, Gierka, Jaruzela, opisuje wiernie.

zaloguj się by móc komentować

sannis @JK 1 marca 2018 21:33
1 marca 2018 22:19

Oczywiście, że sprawa była szyta grubymi nicimi. Ale przyznać trzeba, że misternie. Bo piosenka na tyle dobra, że wielu się dało nabrać. Tak mi się wydaje, że to była dłuższa akcja przygotowawcza do Gierka.

zaloguj się by móc komentować

JK @ewaryst-fedorowicz 1 marca 2018 22:07
1 marca 2018 22:24

No to jak to było? Ukrywał się, bo był żołnierzem podziemia czy żył na "legalu"?

Jak pan chce wierzyć, że ckliwa piosenka o jakichś partyzantach była manifestacją patriotyzmu i będzie się pan  wzruszał nad ciężkim życiem partyzanta to droga wolna. Na dokładkę proponuję jeszcze kilka przebojów Rosiewicza i wspomnianego wyżej Janka Pietrzaka i będziemy mieli zakonspirowany oddział muzyczny Żołnierzy Wyklętych z czasów PRL ze szczególnym uwzględnieniem lat 60 - tych.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @JK 1 marca 2018 21:33
1 marca 2018 22:43

Ad. 7. Cyt.: "Napisaną w 1968 roku przez Janusza Kondratowicza i Krzysztofa Klenczona piosenkę „Biały krzyż” „Czerwone Gitary” śpiewały przy prawie całkowicie zgaszonych światłach. W ciszy widowni wybrzmiewały ostatnie akordy, punktowy reflektor wydobywał z mroku Klenczona, który kładł na scenie bukiet kwiatów. (…)".

Jeśli powyższe jest prawdą, to w Opolu '69 nie było żadnej na okazję festiwalu przygotowanej przez Klenczona manifestacji. Zespół wykonał piosenkę wedle ustalonej wcześniej i wielokrotnie powtarzanej na wcześniejszych koncertach aranżacji scenicznej.

zaloguj się by móc komentować

JK @sannis 1 marca 2018 22:19
1 marca 2018 22:48

No tak. Każdy słyszał co chciał usłyszeć. Duża część z nas miała jakieś przeżycia związane bezpośrenio z podziemiem bądź z przeżyciami członków rodzin, co mieli w życiorysach podziemie i wszystkie "przyjemności" związane z tym faktem w PRL-u. Nie każdy zdawał sobie sprawę z tego, że system totalitarny dotyczy wszystkiego. Rozrywki zaś w szczególności. Więc jak Klenczon zaintonował coś pod te przeżycia to wielu chciało uwierzyć, że to o nich bądź o ich najblizszych. Że był to jeden z elementów podgotowki przeciw Gomółce to nie ulega wątpliwości.

Ale jak to bywa z piosenkami, ich żywotność jest niezbadana.

Kiedyś będąc na Ukrainie zaintonowałem piosenkę/pieśń - "rozszumiały się wierzby płaczące". Ukraińcy powiedzieli, że u nich to na 9 maja grały orkiestru wojskowe. No i oczywiście. Ta piosenka to przeróbka rosyjskiego walca z czasów carskich, którą śpiewało wojsko jako marsz. Potem sowieci do muzyki dopisali swoje słowa a nasze wojsko jako, ze  w dużej części pochodziło z wojska rosyjskiego dołozyło swoje słowa. Potem za okupacji słowa zaczęły dotyczyć partyzantki ale muzyka pozostała. Pdobnie jest z piosenką z Powstania Warszawskiego p.t. "Chłopcy silni jak stal". Więc może kiedyś zatrze się chytra intencja twórców i legenda syna co pieśń napisał dla ojca co z powodów patriotycznych musiał się ukrywać zwycięży i słuchacze będą się dalej wzruszać a diabeł smiał się będzie. 

zaloguj się by móc komentować

JK @Zadziorny-Mietek 1 marca 2018 22:43
1 marca 2018 22:55

Toż przecież napisałem ,że wszystko było zaaranżowane tak, by widzom sie wydawało, że to full spontan na cześć taty co sie jedenaście lat ukrywał i wszystkich co ukrywać się musieli lub pod białym krzyżem leżeli. Dodam jeszcze, ze w szczerym polu.

zaloguj się by móc komentować

ewaryst-fedorowicz @JK 1 marca 2018 22:24
2 marca 2018 12:33

@JK
1. Albo Pan nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie:
zmieniona tożsamość to forma ukrywania się, która umożliwia życie "na legalu" ( ja użylem cudzysłowu), czyli nie w ziemiance leśnej, a między ludźmi.

2. Od "moczarowców" to bluzgali w 68 stalinowcy i staliniątka wszystkim tym, którzy nie dali sie nabrać na przygotowaną przez nich w ramach wojny o władzę pomiędzy dwoma komunistycznymi gangami prowokację pod nazwą "żądamy wolności słowa", i ja tego nie kupuję - tak, jak nie kupili tego opisani w moim tekście "Korbacz" i "Łepek"

I tu kończy się część mojej odpowiedzi dotycząca polemiki.

3. Natomiast proszę sobie darować wycieczki osobiste pod moim adresem, bo nie Pan będzie mi drogę wytyczał i nie Pan kompanię dobierał.

zaloguj się by móc komentować

JK @ewaryst-fedorowicz 2 marca 2018 12:33
2 marca 2018 23:18

Jeśli Pan gdzieś w internecie znajdzie następujące dane ojca Klenczona:

  1. Stopień wojskowy
  2. Pseudonim
  3. Przynależność do formacji niepodległościowej (nazwa)
  4. Odział bądź okręg
  5. Informacje za co miał być skazany odpowiadający z wolnej stopy w 1945 roku żołnierz Podziemia Niepodległościowego

To uwierzę, że ta piosenka była napisana i wykonywana w tych intencjach, które Pan i środowisko niezalezna.pl prubujecie jej przypisywać.

Brak takich informacji (a ja takich nigdzie nie znalazłem) w kontekście roli przypisywanej tej piosence oraz okres jej powstania utwierdza mnie w przekonaniu, że była to zwykła ustawka. Patriotyczno komunistyczną ustawkę w latach 60 - tych robił nie kto inny tylko Moczar i środowisko bandziorów z GL i AL .

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować